W tak zwanym międzyczasie

Od ponad dwóch tygodni nie możemy wyleźć z chorób. Sztafeta. Teraz moja zmiana, razem z najmłodszą. Już mam serdecznie dość. Powoli zaczyna brakować mi powietrza…  Zimy nie lubię i najchętniej jak nie muszę, nie wychodzę,  ale umówmy się przy czwórce dzieci muszę… Regularnie.
Niewiele udaje mi się wyczarować. Mam nadzieję, że to już ostatnia prosta.
W międzyczasie udało mi się zrobić łapacz snów. Chodził za mną już chwilę. Jako ramę wykorzystałam plastikową fiszbinę, coś takiego co stosuje się w sukienkach na kole. Kupiłam to kiedyś, żeby usztywnić brzeg w chuście do karmienia, ale się nie nadawało. Było zbyt sztywne. Tu sprawdziło się super tylko musiałam nadać odpowiedni kształt na ciepło i połączyć, co nie było takie łatwe, ale ostatecznie się udało. Jeszcze trochę mi zostało 🙂

 

Related posts:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *